Dietetyka Pediatryczna logo Dietetyka Pediatryczna

Zdrowie kształtuje się w dzieciństwie

Wywiad z BLW mamą :D

Wywiad z BLW mamą :D

Ponieważ jest to strona poświęcona żywieniu dzieci, to chciałam dziś z Wami poruszyć temat nie tyle jedzenia- co sposobu na nie. A mianowicie mam na myśli metodę BLW. Słyszeliście? Ja kiedy przechodziłam przez ten etap- nie słyszałam.

Kiedy moje dzieci były małe starałam się ich nie karmić- może trochę z lenistwa, może z ciekawości... nie wiem...Nakrywałam do krzesełka ;) i pozostawiałam dziecko z talerzem i zamysłem- rób co chcesz :) Wyglądało to różnie- raz talerz lądował na ścianie, raz za koszulką, raz w buzi, potem 100 razy na podłodze...ale zawsze coś tam udało się przemycić. Mniej więcej tak wygląda metoda BLW. Nie będę ukrywać, że się na tym znam...poprosiłam więc kogoś kto jest ekspertem w tej dziedzinie o to, żeby Wam o tej metodzie co nie co opowiedział.

Równocześnie rozpoczynamy nowy dział na naszej stronie- a mianowicie- wywiady. Będziemy się starały pozyskiwać dla Was informacje bezpośrednio od specjalisty w danej dziedzinie.

Ale wracając do BLW. Dlaczego ta osoba?

Ania Kozłowska( bo o niej mowa)jest propagatorką metody BLW w Polsce, prowadzi swojego bloga BLW mama, w którym opisuje wszystkie etapy swoich zmagań z BLW – od początku, czyli od pierwszej wprowadzonej potrawy u swojego synka Filipka aż do teraz. Dodatkowo studiuje Integrację Sensoryczną i pomaga wielu mamom przezwyciężyć trudności w żywieniu dziecka. Czym Ania różni się od innych specjalistek? Przede wszystkim pasją- żywienie dzieci to całe jej życie i czytając jej bloga widać to jak na dłoni. Jest szczera, pomocna, bardzo ciepła i uprzejma.

Ania zdradziła mi również, że pracuje nad książką- więc myślę, że to mama, o której jeszcze nie raz będzie głośno. Tym bardziej się cieszymy, że zgodziła się z nami porozmawiać na temat BLW.

 

Dietetyka Pediatryczna: Obecny schemat żywienia (Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii) jest dość liberalny w stosunku do poprzednich wytycznych, pozostawia on rodzicom dość dużą swobodę – generalnie to rodzic decyduje co i kiedy podać dziecku, czy uważasz , że to dobre podejście do tematyki żywienia w kontekście BLW ?

Ania:Jest on bardziej liberalny ale myślę, że przez to może namącić rodzicom w głowach.Weźmy kwestię karmienia piersią: niemowlę 5-6 miesięczne powinno mieć tylko 4 posiłki mleczne! Piersią karmimy na żądanie, a nie według schematu bo każde dziecko ma inne potrzeby. Obok jak byk podana informacja, że mleko (kp czy mm) jest podstawą żywieniową do roku. Pomijam już fakt, że dietę należy rozszerzać kiedy dziecko jest na to gotowe i rzadkością jest gotowość dziecka w 5 miesiącu życia. W umiejętnościach niemowląt 5-6 miesięcznych widzimy "Wypychanie jedzenia z ust za pomocą języka (reakcja przejściowa)", a to przecież nic innego jak brak gotowości ze strony dziecka. Schemat żywienia mówi o rozpoczęciu rozszerzania diety między 4 a 6,5 miesiącem życia i z tą informacją nie mogę się zgodzić. 4 miesięczne niemowlę nie jest gotowe na pokarmy inne niż mleko! Nie ma mowy o samodzielnym jedzeniu, a karmienie łyżeczką odbywa się w pozycji półleżącej co grozi zadławieniem.

To co w nowym schemacie bardzo mnie cieszy to wspomnienie BLW jako alternatywnego modelu wprowadzania produktów uzupełniających. Najważniejsza informacja, która powinna być nadrzędna w podejściu do rozszerzania diety jest informacja pod tabelą ze schematem żywienia dzieci w 1r.ż.: "Rodzic/opiekun decyduje CO dziecko zje, KIEDY I JAK jedzenie będzie podane.Dziecko decyduje CZY posiłek zje i ILE zje." Ta informacja powinna pomóc rodzicom w zachowaniu zdrowego rozsądku w interpretowaniu zalecanej liczby posiłków i mililitrów, które dziecko ma zjeść.


 

DP: Istotą modelu BLW jest zachęcenie dziecka od samego początku do samodzielnej konsumpcji (oczywiście w okresie od minimum 17 miesiąca zgodnie z wytycznymi), pomijamy etap "leci, leci samolocik"i różne inne formy zachęty do jedzenia. Czy uważasz, że tak małe dziecko jest w stanie samo się nakarmić? Czy polecasz jakieś formy treningu, zabawy z łyżeczką?

 

Ania:Półroczne dziecko jest w stanie jeść samodzielnie bo posiada umiejętności, które mu na to pozwalają. Musi być jednak gotowe: siedzi stabilnie posadzone (na początku mogą być to kolana rodzica), nie wypycha jedzenia językiem, umie chwytać i wkładać do ust zabawki itp, gryzie zabawki dziąsłami – wykonuje ruchy podobne do gryzienia, żuje zabawki

Początkowo niemowlę zje odrobinę lub wcale bo maluszek dopiero uczy się swojej mapy ciała i trafienie rączką pełną jedzenia do buzi jest bardzo trudnym zadaniem. Pamiętajmy, że podsatwą diety do roku jest mleko więc nowe pokarmy powinny kojarzyć się z jedzeniem przy stole z rodziną, dobrą atmosferą i zabawą. Po kilku tygodniach mierzenia się z nową sytuacją rodzic zauważy, że coraz mniej jedzenia ląduje na kolanach czy pod krzesełkiem.

Pamiętajmy, że niemowlę ma naturę odkrywcy i jest wręcz zaprogramowane do uczenia się świata wszystkimi zmysłami. Gdy dziecko uczy się czegoś nowego stymuluje neurony do tworzenia nowych połączeń! Dziecko uczy się najszybciej w przyjaznej atmosferze i jeśli ma możliwość powtarzania danej czynności. Czego uczy się niemowlę karmione łyżeczką półpłynną papką? Niczego...Karmienie papką wykorzystuje umiejętność połykania, którą niemowlę ma opanowaną do perfekcji. Dzięki BLW dziecko może eksperymentować z kształtami, kolorami, konsystencją i smakiem. Uczy się je rozpoznawać i zaplanować ruch tak aby dany składnik potrawy trafił do buzi (obserwowanie rodziców i starszego rodzeństwa bardzo pomaga). Dziecko bada pokarmy również przez dźwięk, np celowo wyrzuca na podłogę np łyżeczkę czy brokuła i zastyga wyraźnie nasłuchując bo po dźwięku jest w stanie nauczyć się rozróżniać twarde/ciężkie/miękkie itp

Często spotykam się z opinią, że dzieci BLW nie są uczone kultury jedzenia bo jedzą rączkami, bo mogą zgniatać i rozcierać jedzenie na tacce. Trzeba zrozumieć, że niemowlę powinno jeść rączkami bo dzięki temu doświadcza jedzenia wszystkimi zmysłami - polisensorycznie. To rozwija mózg! Głównym założeniem BLW są wspólne posiłki, a co za tym idzie rozwój społeczny. Dziecko uczy się przez obserwację rodziny itp czy tego chcemy czy nie. Jeśli w domu jecie sztućcami bo są przecież społeczności, które nie używają sztućców to Wasze dziecko w którymś momencie zacznie Was naśladować! Filipek do roku wolał rączki ale często chociaż przez chwilę jadł łyżeczką. Po roku coraz częściej chwytał za łyżeczkę i czasem zjadał nią cały posiłek, a czasem wolał wyławiać z zupy to na co miał ochotę rączką. To naprawdę jest ok! Koło 14-18 miesiąca dziecko będzie wolało jeść luźne konsystencje łyżeczką, a nadzianie kotleta na widelec sprawi mu ogromną frajdę. Filip je bardzo kulturalnie i nie chodzi mi tylko o użycie sztućców, mówi smacznego i dziękuję, mimo że nigdy go tego nie uczyliśmy. Jeśli chodzi o zwrócenie uwagi dziecka na łyżeczkę to możemy pokazać jak my jemy i opisać czynność lub napełnić łyżeczkę owsianką itp i położyć na tackę lub podać do rączki. Nie próbowałabym tego jednak na początku przygody z jedzeniem bo wtedy najważniejsze jest rozwijanie mapy ciała i koordynacji oko-ręka-buzia, co i tak jest dosyć trudne. Kiedy dziecko nie ma z tym już problemu można zwrócić uwagę dziecka na łyżeczkę.

DP:Spotkałam się z teorią, że BLW wyklucza podawanie dzieciom przecierów, musów i zupek, a w jadłospisie pojawiają się jedynie produkty, które dziecko może samodzielnie wziąć do rączki, tzw "finger food" . Przyznam szczerze, że ja byłam święcie przekonana, że dzieci , które są karmione metodotą BLW jedzą zupki i musy z tym,że same. Jak to jest naprawdę?

 

Ania: Myślę, że to jeden z największych mitów krążących wokół BLW. Dziecko dostaje zupki, papki, budynie ale zjada je rączką lub jeśli już jest na tym etapie - łyżeczką. Podobnie z jogurtem. Przed posiłkiem zawsze myjemy dziecku rączki. Niemowlę zanurza dłoń w miseczce i ją oblizuje. Drugi sposób to załadowanie łyżeczki zupą krem i podanie jej do rączki dziecka aby samo mogło nią trafić do buzi. My wybraliśmy sposób pierwszy bo nie lubię ingerować w posiłek synka.

 

DP: Metoda BLW wydaje mi się, że ma jedną znaczącą przewagę nad tradycyjnym karmieniem, bo zakładam, że My jako rodzice przygotowujemy posiłki, a dziecko decyduje ile zje. Nie ma tu mowy o tym, żeby dziecko zostało przekarmione ( za babcię, za dziadka), dzięki czemu ośrodkiem głodu i sytości nie zostaje zaburzony. Są jednak przeciwnicy, którzy twierdzą, że dzieci BLW mają niedowagę i są źle odżywione. Czy tak jest rzeczywiście?

 

Ania:Zdecydowanie tak - dziecko powinno kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne i wiedzieć kiedy jest głodne, a kiedy syte. Pisał o tym dr Gonzalez w książce "Moje dziecko nie chce jeść" czy Gill Rapley w publikacjach dotyczących BLW. Apetyt małego dziecka bywa zmienny i często uzależniony od wyżynających się ząbków więc nie panikujmy kiedy na chwilę spada i niemowlę che przez kilka dni pić tylko mleko aby potem pałaszować ze smakiem praktycznie każde proponowane danie. Lęk związany z odmawiającym jedzenia dzieckiem jest głęboko zakorzeniony w naszej kulturze. Tak jakby niezjedzony obiad od razu skutkował niedożywieniem i chorobą. Powszechnie uważa się, że dzieci należy do jedzenia zmuszać, a triki przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Zmuszanie to nie tylko przytrzymywanie głowy i wpakowywanie łyżki zupy. To również karmienie przez bajką czy obiecywanie prezentu jeśli dziecko zje. Nakłanianie do jedzenia może mieć tragiczne konsekwencje bo większość problemów żywieniowych nastolatka czy dorosłego człowieka wynika z jedzenia według ustalonego harmonogramu odnośnie ilości i częstotliwości karmień, a przede wszystkim do zmuszania dziecka aby jadło kiedy jeść nie chce, nie potrzebuje. Często otoczenie dziecka nie chce przyjąć do wiadomości, że dziecko przeżywa trudne emocje, płacze, złości się. Aby załagodzić sytuację i uciszyć dziecko daje się mu coś słodkiego, a zajadanie smutków może przerodzić się w bulimię czy anoreksję.

 

BLW może przyczynić się do niedowagi czy braku ważnych w rozwoju substancji odżywczych TYLKO jeśli dziecko boryka się z problemami, z których jego rodzice nie zdają sobie sprawy lub proponują bezwartościowe dania. Znajoma opowiadała ostatnio o mamie, która codziennie podaje synkowi zupki chińskie i tego typu śmieciowe jedzenie ale to są chyba sytuacje ekstramalne. Jeśli dziecko ma np nadwrażliwość jamy ustnej to będzie uciekać przed fakturami, które są dla niego nieprzyjemne. Nadwrażliwość dotykowa często łączy się z nadwrażliwością węchową czy smakową i tu potrzebna jest obserwacja i pomoc specjalisty. Dzieci cierpiące na przerost Candidy czyli borykające się z grzybicą lub pasożytami nie będą wchłaniać ważnych dla rozwoju substancji odżywczych dopóki rodzic nie rozpocznie leczenia i BLW nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli dziecko przyjmuje jakieś leki to one też mogą wpływać na wchłanianie, mogą również zmniejszyć apetyt.

 

 

DP: Zadławienie- to chyba z najczęstszych lęków rodziców. Czy moje dziecko się nie zadławi?

 

Ania: Wielu rodziców myli zadławienie z zakrztuszeniem! Jeżeli dziecko aktywnie odkrztusza: kaszle, jest czerwone - nie interweniuj bo to część procesu nauki jedzenia. Niemowlę krztusi się przy pierwszych kontaktach z jedzeniem gdyż odruch wymiotny uruchamia się już gdy jedzenie ma kontakt z przednią częścią jedzenia, u dorosłych znajduje się dużo dalej bo na samym końcu języka, przy gardle. Ten punkt oddala się wraz z wiekiem jeśli tylko niemowlę dostało możliwość ćwiczenia. Dzieci karmione łyżeczką mają często problemy z nadwrażliwym odruchem wymiotnym w późniejszych latach życia.

Tak, dziecko może się zadławić ale każdy rodzic powinien znać zasady pierwszej pomocy bo zadławić może się przecież nie tylko jedzeniem! A czynniki, które stwarzają zagrożenie zadławienia to: karmienie dziecka w pozycji półleżącej! Dziecko musi siedzieć prosto, inaczej stwarzacie sytuację zagrażającą jego życiu. Dziecko samo powinno umiejscowić jedzenie w jamie ustnej więc nie wkładamy kawałków jedzenia do buzi bo jeśli dziecko nie będzie dawało sobie z nimi rady to odkrztusi. Pamiętaj, że dziecko krztusząc się kaszle i wydaje różne dźwięki, a kiedy się dławi...cichnie i nie jest w stanie wydobyć z siebie dźwięków. Zatem nigdy nie zostawiamy dziecka samego gdy je.

DP:Prowadzone były badania, które potwierdzają , że dzieci żywione BLW częściej niż dzieci karmione przez dorosłych , sięgają po owoce i warzywa. Naukowcy wskazują również, że dieta u tych dzieci jest bardziej urozmaicona, co może mieć pozytywny wpływ na kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych. Jak wygląda to u Ciebie w domu ?

 

Ania:To ma sens bo dzieci poznają warzywa i owoce w ich naturalnej formie i zwyczajnie wiedzą, że lubią soczyste i słodkie gruszki lub chrupiące marchewki czy paprykę. Zaskoczę Cię jednak Kasiu...Filip nie je surowych owoców! Jadł absolutnie wszystko do ok 20 miesiąca, a potem zaczął odmawiać wszelkich świeżych owoców, które wcześniej uwielbiał. Tu naprawdę nie ma reguły. Czy ja się tym martwię? Nie! Filip kocha zupy, z jajecznicy wyjada cebulę, uwielbia makaron z sosem, pulpety, owsiankę i jajka niemal w każdej postaci ale szczególnie na miękko. Owoce zjada w domowych dżemach, dodane do owsianki, zapiekane z ryżem itp oraz wszelkie owoce liofilizowane lub suszone. Pamiętajmy, że wiele dzieci potrafi drastycznie zmienić swoje żywieniowe nawyki około 20 miesiąca życia. Dziecko ma już wyrobiony smak, a słowo "nie" należy do ulubionych. U nas schody z jedzeniem zaczęły się już kiedy tylko Filip skończył magiczne 18 mcy. Odrzucił swoje krzesełko i moja sielanka z ochoczo i długo (!) zajadającym dzieckiem stała się wspomnieniem. Kilka posiłków spędził na moich kolanach ale ja tego nie znoszę bo zawsze zachlapię czymś jego lub podłogę (nie lubię zimnego więc nie czekam aż Filip skończy jeść) więc przenieśliśmy się do jego stoliczka w salonie. Nie jestem duża więc bez problemów mieszczę się na mini krzesełku i tak jedliśmy 2 miesiące...może dłużej. Ale wiesz było naprawdę fajnie bo nadal jedliśmy razem jak rodzina. Mąż jadł czasem tak z nami (na krzesełku się nie mieścił ;-) więc siadał po turecku) ale jak byliśmy we troje to już się poświęcałam i Filip siedział na moich kolanach.

Chodzi mi o to, że dziecko 1-4 będzie przechodziło przez różne etapy. Apetyt i preferencje smakowe będą się zmieniały. Kilka dni lub tygodni dziecko będzie pałaszowało praktycznie każdy posiłek, a potem na jakiś czas zadowoli się porcjami dla krasnala, wodą i powietrzem.

 

DP: Czy są dzieci, u których wprowadzenie BLW to nie najlepszy pomysł ?

Ania:Wierzę, że nie ma takich dzieci ale ten temat będę zgłębiać wiosną. Czekają mnie wykłady i warsztaty z wybiórczości jedzeniowej w ujęciu Integracji Sensorycznej. Dzięki moim Czytelniczkom od dłuższego czasu zgłębiam swoją wiedzę na ten temat bo mało jest informacji o problematycznym BLW. Co ma zrobić mama, której dziecko nie chce nawet dotknąć zaproponowanego jedzenia? To samo dziecko zje każdą papkę w ilości, którą babcia może się pochwalić rodzinie. Papki też nie chce dotknąć. Co jeśli rodzic zdecyduje się na BLW, a Bobas wybierze papkę?!? Uważam, że wszystkie zdrowe dzieci powinny mieć rozszerzaną dietę metodą BLW bo jeśli niemowlę nie chce badać kawałków jedzenia to kłóci się to z naturalnym pędem każdego niemowlęcia do dotykania wszystkiego co w zasięgu rączki. Może

 

DP:Na koniec Aniu, co byś powiedziała rodzicom, jak ich zachęciła do wprowadzenia zmian w żywieniu swojego dziecka, jakie Twoim zdaniem są największe korzyści i z jakimi problemami się można spotkać przy zmianie sposobu karmienia.

 

Ania:Najważniejsze to podążać za dzieckiem, nie zmuszać i stanowić dobry przykład. BLW to wspólne posiłki przy rodzinnym stole gdzie dziecko jest częścią wspólnoty, a pozostali członkowie pozwalają dziecku na swobodne jedzenie nie skrępowane krytyką czy wycieraniem buzi i rączek. Rodzina akceptuje fakt, że dziecko je tak jak potrafi najlepiej i dzięki obserwacji szybko nauczy się manier. To rodzice muszą dbać o atmosferę i wysilić się na powiedzenie "smacznego, proszę, dziękuję" bo kiedy ich dziecko zacznie mówić już nie będzie trzeba uczyć go manier ;-)

BLW rozwija dziecko na wielu płaszczyznach. Jest to rozwój społeczny bo dziecko uczy się uczestniczyć w posiłku i być częścią wspólnoty : "jestem częścią tej rodziny, jem jak wszyscy, a rodzina szanuje moje potrzeby."

BLW to profilaktyka anoreksji, bulimii i kompulsywnego obżarstwa bo to dziecko kontroluje uczucie głodu i sytości, a podawanie czegoś słodkiego na smutki nie jest w duchu BLW. Dziecko uczy się samoobsługi oraz buduje wiarę w siebie - dziecko czuje, że rodzic obdarza je zaufaniem, a kiedy po wielu próbach zjedzenia czegoś nareszcie uda się to schwycić i spałaszować dziecko buduje wiarę we własne siły. Je ze wszystkimi i w swoim tempie - nikt nic nie narzuca więc okazuje dziecku szacunek na jego potrzebę nauki i możliwości.Trenuje też cierpliwość przy wielokrotnych próbach złapania ziarenka kaszy itp

Najważniejszą zaletą BLW dla mnie jest fakt, że zapewniamy dziecku niesłychanie bogate ćwiczenia, które pomagają w integracji zmysłów. Dziecko najszybciej uczy się badając świat polisensorycznie więc pozwólmy im dotykać, wąchać, smakować i eksperymentować z jedzeniem na wszystkie sposoby.

 

Problemem może okazać się jedynie bałagan, który jest mniejszy z miesiąca na miesiąc. Dla mnie największy problem stanowiło otoczenie...przerażone babcie, które z uporem maniaka próbowały mnie przekonać, że Filip się zadławi lub zagłodzi. Niemowlęta z różnymi problemami natury sensorycznej będą miały utrudnione zadanie ale wtedy należy dziecku pomóc i udać się do specjalisty, a nie zamiatać problem pod dywan i karmić papką.


 

Bardzo dziękujemy Ani za rozmowę, za to, że w tak fachowy i szczegółowy sposób odpowiedziała na nasze pytania. Życzymy BLWmamie dalszych sukcesów na swojej drodze zawodowej jak i osobistej. My jako Dietetyka Pediatryczna wyczekujemy książki Ani :)

O nas


Witamy Was. Tu Ania i Kasia, i to my tworzymy tę stronę. Pasjonuje nas medycyna żywieniowa, głównie żywienie dziecka w zdrowiu i chorobie. Kochamy dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej i jak najzdrowiej. Stąd też dzielimy się z wami wiedzą zdobytą podczas studiów z zakresu dietetyki pediatrycznej. Interesuje nas tylko najnowsza i sprawdzona wiedza oparta na faktach. Staramy się być na bieżąco z postępem nauk medycznych, a nasze artykuły piszemy zgodnie z tzw. 'evidence-based medicine'. Skupiamy się na przekazywaniu rzetelnej wiedzy, zdrowych, rozsądnych dietach, zapobiegających alergiom, chorobom autoimmunizacyjnym, onkologicznym, czy tak powszechnym chorobom metabolicznym. Pomagamy rodzicom zrozumieć, jak poprzez prawidłowe odżywianie można zapewnić dzieciom zdrowe dorastanie, zwiększyć odporność, wpłynąć na prawidłowy rozwój intelektualny i fizyczny. Dziecko zasługuje na szczęśliwą przyszłość, którą przede wszystkim daje zdrowie, a MY chcemy wam w tym pomóc. Zostańcie z nam na dłużej. Zapraszamy również do naszej poradni online.

Współpraca ze specjalistami z dziedziny medycyny, dietetyki i zdrowego odżywiania